Samowspółczucie po porodzie – proste ćwiczenie

W skrócie

Samowspółczucie po porodzie zaczyna się od zatrzymania i uznania, że trudne emocje nie świadczą o braku miłości ani kompetencji. Krótkie ćwiczenie pomaga odpowiedzieć sobie spokojniej, gdy pojawia się poczucie winy, przeciążenie lub myśl, że wszystko powinno wyglądać inaczej.

Ćwiczenie trwa około 5 minut i można wykonać je siedząc, leżąc albo podczas krótkiej przerwy. Nie polega na przekonywaniu się, że jest dobrze, kiedy nie jest. Chodzi o zauważenie własnego doświadczenia, zmniejszenie wewnętrznej presji i znalezienie jednego małego gestu troski.

Pierwsze tygodnie po porodzie mogą przynieść jednocześnie bliskość, wzruszenie, zmęczenie, złość, smutek i dezorientację. Czasem najtrudniejsze nie jest samo pojawienie się emocji, lecz sposób, w jaki zaczyna się do siebie mówić. To ćwiczenie może pomóc zamienić wewnętrzną krytykę na bardziej wspierający, realistyczny dialog.

Po co to ćwiczenie

Samowspółczucie nie oznacza pobłażania sobie ani rezygnacji z odpowiedzialności. Oznacza potraktowanie własnych uczuć i ograniczeń z taką uważnością, z jaką można potraktować bliską osobę, która właśnie przeżywa trudny dzień.

Po porodzie łatwo wpaść w pułapkę porównywania się. W mediach społecznościowych widać uporządkowane mieszkania, spokojne dzieci i uśmiechnięte zdjęcia. Tymczasem codzienność może wyglądać zupełnie inaczej: posiłek zjedzony w pośpiechu, płacz bez jasnego powodu, brak snu, trudność z odpoczynkiem albo myśl: „Nie radzę sobie tak, jak powinnam”.

Ćwiczenie nie ma wymazać tych doświadczeń. Pomaga raczej zrobić niewielką przerwę między trudnym zdarzeniem a automatyczną oceną siebie. Zamiast „jestem beznadziejna”, można zauważyć: „Jest mi bardzo trudno i potrzebuję wsparcia”. Taka zmiana nie rozwiązuje całej sytuacji, ale może ułatwić wykonanie następnego, małego kroku.

W pracy z osobami po porodzie obserwuję, że wiele z nich bardzo szybko przechodzi od opisu zmęczenia do osądu własnego charakteru. Płacz dziecka staje się wtedy dowodem rzekomej niekompetencji, a potrzeba odpoczynku - powodem do wstydu. Zatrzymanie tej automatycznej interpretacji bywa pierwszym momentem, w którym pojawia się trochę więcej przestrzeni.

Zanim zaczniesz

Wybierz chwilę, w której możesz przez kilka minut być w możliwie spokojnym miejscu. Nie musi być cicho ani idealnie. Jeżeli dziecko potrzebuje opieki, ćwiczenie można przerwać i wrócić do niego później. Można również wykonać tylko jeden krok.

Nie zmuszaj się do zamykania oczu. Jeśli skupianie uwagi na ciele zwiększa napięcie, patrz na wybrany przedmiot w pomieszczeniu albo oprzyj stopy o podłogę. Oddychaj naturalnie, bez pogłębiania oddechu i bez liczenia, jeśli nie jest to dla Ciebie pomocne.

Przerwij ćwiczenie, jeżeli pojawi się narastające poczucie paniki, silne odrętwienie, dezorientacja albo wrażenie utraty kontaktu z otoczeniem. W takiej sytuacji skup uwagę na konkretach: nazwij pięć rzeczy, które widzisz, poczuj oparcie stóp i skontaktuj się z kimś zaufanym. Gdy trudne objawy utrzymują się lub budzą niepokój, warto porozmawiać z psychologiem, psychoterapeutą albo lekarzem.

Krok po kroku

1. Zatrzymaj się na moment

Usiądź lub oprzyj się wygodnie. Nie musisz przyjmować specjalnej pozycji. Zauważ, gdzie jesteś i co dzieje się teraz, bez próby natychmiastowej poprawy sytuacji.

Możesz powiedzieć w myślach: „Zatrzymuję się na chwilę”. Jeśli masz przy sobie dziecko, nie oznacza to, że przestajesz się nim zajmować. To tylko krótka chwila skierowania uwagi również na siebie.

2. Nazwij to, co się dzieje

Spróbuj jednym lub dwoma zdaniami opisać swoje doświadczenie. Bez wyjaśniania i bez oceniania. Na przykład: „Jestem bardzo zmęczona i napięta” albo „Czuję smutek, bo dzisiejszy dzień był trudny”.

Możesz też nazwać myśl: „Pojawiła się myśl, że nie daję rady”. To drobne rozróżnienie pomaga pamiętać, że myśl nie jest obiektywnym opisem całej rzeczywistości.

3. Uznaj, że to trudne

Połóż dłoń na klatce piersiowej, ramieniu albo brzuchu, jeśli taki gest jest dla Ciebie przyjemny. Jeśli nie, po prostu poczuj oparcie ciała. Powiedz do siebie: „To jest trudny moment” albo „Nic dziwnego, że czuję przeciążenie, skoro tak mało odpoczywam”.

Uznanie trudności nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Oznacza, że nie trzeba dodatkowo walczyć z faktem, że obecna sytuacja jest wymagająca.

4. Przypomnij sobie o wspólnym doświadczeniu

Po porodzie łatwo uznać, że tylko z Tobą dzieje się coś nie tak. Spróbuj przyjąć bardziej realistyczną perspektywę: wiele osób po urodzeniu dziecka doświadcza zmęczenia, niepewności, rozdrażnienia albo żalu za wcześniejszym rytmem życia.

Możesz powiedzieć: „Nie jestem jedyną osobą, której jest teraz trudno”. To nie odbiera indywidualnego charakteru Twojej sytuacji. Pomaga jedynie zmniejszyć poczucie izolacji i wstydu.

5. Powiedz do siebie coś wspierającego

Wybierz zdanie, które jest życzliwe, ale nadal wiarygodne. Nie musi brzmieć podniośle. Dobre mogą być słowa: „Robię tyle, ile mogę w tym momencie”, „Mam prawo potrzebować pomocy”, „Nie muszę być idealna, żeby zasługiwać na troskę” albo „Mogę zająć się teraz jednym małym krokiem”.

Jeśli zdanie brzmi zbyt obco, zmień je na prostsze. Samowspółczucie nie wymaga natychmiastowego poczucia ulgi. Wystarczy, że sposób mówienia do siebie stanie się odrobinę mniej surowy.

6. Wybierz jeden mały gest troski

Zadaj sobie pytanie: „Czego potrzebuję w ciągu najbliższych kilku minut?”. Odpowiedzią może być łyk wody, coś do jedzenia, prysznic, wyjście na balkon, wiadomość do bliskiej osoby albo poproszenie o przejęcie opieki na krótki czas.

Nie musisz od razu planować całego dnia. Jeden konkretny gest jest wystarczający. Zatem po zakończeniu ćwiczenia nie pytaj przede wszystkim, czy poczułaś się dobrze. Sprawdź raczej, czy łatwiej zauważyć własną potrzebę i odpowiedzieć na nią choćby w niewielkim stopniu.

Co może się pojawić?

Podczas ćwiczenia możesz poczuć wzruszenie, złość, smutek albo większe zmęczenie. Może pojawić się też irytacja, że takie proste zdania nie przynoszą natychmiastowej zmiany. Każda z tych reakcji może być informacją o tym, jak dużo napięcia było wcześniej odkładane.

Niektóre osoby zauważają, że łatwiej jest okazać troskę dziecku niż sobie. Wtedy pomocne bywa pytanie: „Co powiedziałabym komuś, kto jest w podobnej sytuacji?”. Następnie można spróbować skierować do siebie choć część tych słów.

Jeżeli pojawiają się uporczywe myśli o bezwartościowości, silna rozpacz, poczucie odcięcia od dziecka, trudność w podstawowym funkcjonowaniu albo myśli o zrobieniu sobie krzywdy, nie ograniczaj się do samodzielnych ćwiczeń. To sygnał, żeby poszukać bezpośredniej pomocy.

Jak często ćwiczyć?

Możesz wracać do ćwiczenia raz dziennie albo wtedy, gdy zauważysz szczególnie silną samokrytykę. Nie trzeba wykonywać wszystkich kroków. Czasem wystarczy nazwać trudność i wybrać jeden mały gest troski.

Warto połączyć ćwiczenie z czymś, co już robisz, na przykład z pierwszą herbatą, karmieniem dziecka albo przygotowaniem się do snu. Jeśli przez kilka dni nie uda się go wykonać, nie zamieniaj tego w kolejny powód do krytykowania siebie. Samowspółczucie obejmuje także zgodę na to, że możliwości i energia zmieniają się z dnia na dzień.

Kiedy ćwiczenie nie wystarczy?

Samowspółczucie może być wspierającą praktyką, ale nie zastępuje kontaktu ze specjalistą, gdy cierpienie jest silne, utrzymuje się lub utrudnia codzienne funkcjonowanie. Warto poszukać pomocy także wtedy, gdy bliska osoba zauważa niepokojącą zmianę, a Ty nie masz siły samodzielnie ocenić sytuacji.

Rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować emocje, nazwać potrzeby i zastanowić się, jakie wsparcie będzie teraz najbardziej adekwatne. Możesz umówić konsultację psychologiczną, także online, jeśli potrzebujesz spokojnie porozmawiać o obniżonym nastroju, przeciążeniu lub trudnościach po porodzie.

Zobacz też